' w życiu najcenniejsze są momenty które wstrzymują oddech '
Weszłam do samolotu i zajęłam miejsce przy oknie. Wyciągnęłam telefon i słuchawki w których zaraz potem było słychać piosenkę. Zamknęłam oczy i zasnęłam. Po Kilku godzinach obudziło mnie lekkie klepanie w ramie :
- Młoda damo, budzimy się. - powiedziała do mnie ciepłym głosem miła staruszka.
- Ej już wstaje. Dziękuję, że mnie pani obudziła.
- Nie ma za co kochanie. - uśmiechnęła się do mnie.
Spojrzałam w małe okienko samolotu i zobaczyłam tam lotnisko. Byłam już ma miejscu. Wyszłam i zabrałam swoje bagaże. Po chwili byłam już w środku, czekała na mnie pani Collins. Podeszłam do niej i przywitałam się.
- Dzień Dobry Pani Collins. - powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Witam naszą nową uczennicę. Carmen tak?
- Tak.
- Dobrze chodźmy do samochodu i oprowadzę cię po szkole.
Przytaknęłam głową i uśmiechnęłam się promiennie. Kilka minut później siedziałam już w taksówce i byłam w drodze na Uniwersytet. Gdy dojechaliśmy na miejsce byłam zaskoczona. Uczelnia była ogromna, wokół niej rosły różnobarwne kwiaty.Po prawej stronie była bogato zdobiona fontanna.
- w życiu najważniejsze są momenty które wstrzymują oddech. - powiedziałam sobie w myślach.
Weszliśmy do środka i ucieszyłam się. Rozejrzałam się troche i byłam zachwycona tym co zobaczyłam. Do Pani Collins podszedł inny nauczyciel który coś do niej szeptał.
- Carmen, mam bardzo ważną sprawę. Przepraszam cię bardzo. Pozwól, że oprowadzi cię Melanie.
- Dobrze, nic się nie stało. - odpowiedziałam.
- Życzę miłego dnia tutaj. - usmiechnęła sie do mnie i poszła do swojego gabinetu.
Podeszła do mnie dziewczyna z blond długimi włosami.
- Cześć Melanie jestem, a ty? Nowa jesteś?
- Hej - uścisnęłam jej dłoń.- Miło mi ci poznać. Jestem Carmen, tak tak nowa tutaj. - uśmiechnęłam sie.
- Mi również. Chodź oprowadzę cię. - złapała mnie za rękaw koszuli i pociągnęła za sobą.
Oprowadzanie zajęło dużo czasu. Było tam kilkanaście sal.
- a tutaj jest sala matematyczna. - uśmiechnęła się Melanie pokazując na kremowe drzwi. - a tu są pokoje.
Weszłam do środka i usiadłam na łóżku.
- I jak ci się podoba?- zapytała mnie blondynka.
- Jest wspaniale. Uczelnia jest ogromna. - uśmiechałam się.
- No jest, ale przyzwyczaisz się.
Uśmiechnęłam sie do niej promiennie. Byłam wykończona, dlatego umyłam się, przebrałam i położyłam spać.
________________________________________________________
tratata. Jest rozdział, wreszcie co nie? Podoba mi się on.
Świetny. Tylko krótki ;CCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCC
OdpowiedzUsuńChcem jutro następny!! ;DD
Weny <33333333
Ocena obiektywna.
OdpowiedzUsuńJa nie piszę dobrze, ale muszę to napisać.
Rozdział BAAAARDZO krotki, a po tak długiej przerwie powinien być dłuższy, a co do czasu, już zapomniałam o czym był blog i musiałam wracać do tyłu. A no i "uniwersytet" z małej litery gdyż nie jest to nazwa konkretnej uczelni. Poza tym rozdział super <3333