czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 1 .

' Nie myśl o szczęściu. Nie przyjdzie, nie zrobi zawodu. Przyjdzie, zrobi niespodziankę. '


Dzień był jak każdy ponury. No bo wkońcu takie jest moje życie. Ubrałam się i zrobiłam lekki makijaż po czym zeszłam na dół. Zatrzymałam się i stanęłam wpatrywając się w lusto. Podniosłam lekko bluzkę i spojrzałam na swój brzuch.
- Nie wiem, dlaczego ludzie myślą, że jestem anorektyczką. Jestem poprostu chuda i lubię to w sobie. Przynajmniej nie wyglądam jak wieloryb. - powiedziałam.
Poszłam do kuchni i nalałam sobie soku pomarańczowego po czym poszłam do salonu. Włączyłam telewizor i szukała czegoś sensownego w nim. Po kilkunastu minutach  do domu weszła Caroline.
 - Cześć Carmen . - uśmiechnęła się i usiadła obok mnie. 
 - Hej. - przytuliłam ją na powitanie.
Caroline poszła do kuchni i po chwili zawołała mnie.
 - Co jest? - spojrzałam na nią .
 - Jadłaś dziś coś wogule? - zapytała mnie.
Boże. Po co ona oto pyta? Nie mam ochoty nic, jeść .
 - Nie. Nie, jeste głodna. - odpowiedziałam i poszłam znowu do salonu.
 - Czy ty nie rozumiesz, że musisz jeść? Dobrze, wiesz co lekarz ci powiedział. W każdej chwili, możesz zasłabnąć i może się coś stać. - dziewczyna podeszła do mnie i powiedziała mi to.
 - Wiem. Ale co jeśli nie jestem głodna? nie mam ochoty jeść? Przecież, nie będę jadła siłę.- odwróciłam wzrok od niej i uroniłam kilka łez. 
Chciałam, żeby nie widziała jednak zobaczyła i przytuliła mnie.
 - Carmen, ja wiem co czujesz, ale muszi chociaż zjeść jakiś owoc. - blondynka wstała z sofy i poszła do kuchni. 
 Przyniosła mi jabłko.
 - Zjedz to! - powiedziałą i uśmiechnęła się . 
Nie chętnie chciałam je zjeść, ale musiałam. Ona nie wie co czuję. To tylko ja wiem. Od trzech miesięscy, choruje. Wszyscy myślą, że jestem anorektyczką. Byłam juz kilka razy w szpitalu, ale lekarz mówił, że to nic poważnego.
Po kilku minutach, do drzwi ktoś zapukał. Wstałam i poszłam otworzyć.
  - Czy to Pani Carmen Rain? - zapytał mnie listonosz z listem w ręku.
 - Tak, to ja. - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy .
 - Proszę. - dał mi białą kopertę podpisaną "Carmen Rain" i odszedł.
 - Kto to? - zapytała Caroline bawiąca się swoimi włosami.
 - Listonosz. Dostałam jakiś list. - usiadłam obok niej i zaczęłam delikatnie otwierać list. 
Na początku, nie wierzyłam w to co przeczytałam. Nie myśl o szczęściu. Nie przyjdzie, nie zrobi zawodu. Przyjdzie, zrobi niespodziankę. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech .
 - Carmen, co się tak uśmiechasz? - zapytała mnie przyjaciółka spoglądając na mnie.
 - Dostałam się na uczelnie w Londynie. Jejku, ale się cieszę. - piszczałam ze szczęścia i podskakiwałam.
 - Naprawdę? O, ale się cieszę. To było twoje marzenie. - przytuliła mnie i cieszyła się razem ze mną. 
Tak, to było moje marzenie. Podobno marzenia się spełniają, moję się już spełniło. Dziękuję!
--------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wam ;3 Założyłam nowego bloga, ponieważ z tamtym miałam małe problemu, ale nic. Mam nadzieję, że ten wam się spodoba. ;*

4 komentarze:

  1. Dodaj obserwatorów. Proszę. Se jedzie do Londynuuu. XDD i se pewnie pozna 1D ^^ I se bedzie z Harrym ;D haha, świetny rozdział. tylko ja przeczytałam zamiast Carmen to Karmel XDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Oprócz tego, ze bardzo duzo dialogów i pizgawe kolory masz na tym blogu, to jest świetnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest fajny:)) chciałabym spytać gdzie jest tytuł w rozdziale...

    OdpowiedzUsuń